sobota, 6 marca 2010

Portrety raz jeszcze

Same powiedzcie jak mam nie chorowac na komputerowstret przy takim zamilowaniu jak rysowanie?
Ten slodki buziak nalezy do mojego smyka a portret powstal w grudniu jako prezent na Boze Narodzenie i powedrowal do jednej babci, czyli do mojej tesciowej.

A ten do drugiej babci,czyli do mojej mamy. Moja siostra wprawdzie dlugo namawiala mnie na podarowanie kolorowych kserokopii ale na koniec odbitki zostaly u mnie.




Tutaj reszta moich rysunkow. Coraz powazniej zastanawiam sie nad rysowaniem portretow na zlecenie, kto wie moze udaloby mi sie polaczyc przyjemne z pozytecznym i zarobic conieco robiac cos co mi sprawia ogromna frajde.
Nie martwcie sie robotkowo tez dzialam, tylko ze nie chce mi sie siedziec przed komputerem zeby sie czyms nowym pochwalic.



2 komentarze: