Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 listopada 2009

Ciasto czekoladowe z gruszkami


Tutajhttp://009/10/bueczki-atakuja.html atakuja buleczki a u mnie domownicy zaatakowali ciasto, do tego stopnia ze nie zalapalo sie na sesje zdjeciowa i tylko kawalek sie ostal.
TORTA PERE E CIOCCOLATO
1 kg gruszek (tak podaje przepis ale wystarcza 3 dosc spore gruszki)
150 g maki
50 g gorzkiego kakao
125 g masla lub margaryny
100 g cukru
3 jajka
1 lyzka proszku do pieczenia
2-3 lyzki mleka
cukier puder do posypania
Bialka ubic na piane, zoltka utrzec z cukrem dodac make z proszkiem i kakao, stopione maslo z mlekiem i na koniec piane z bialek delikatnie wymieszac. Gruszki obrac i jesli sa twarde pokroic na cienkie plasterki a jesli bardzo dojzale na spore kostki, dodac do ciasta i wymieszac. Piec w rozgrzanym piekarniku 190 stopni przez ok 40-45 minut, po ostudzeniu posypac cukrem pudrem. Smacznego.

wtorek, 28 lipca 2009

Wakacyjno-kulinarnie

W Polsce powodzie a tu goraco jak w piekle.Zastanawiam sie kiedy ludzie wbija sobie do glowy ze sami sobie jestesmy winni zanieczyszczjac biedna matke ziemie i zwiekszajac efekt cieplarniany!? Ale nie bede tu sie wywodzic na ekologiczne tematy bo zrobiloby sie ponuro, agresywnie i nie robotkowo.

W niedziele w zwiazku z panujacymi upalami ucieklismy w gory na caly dzien, bylo przyjemnie, chlodniutko maly sie wyszalal, wyspal pod sosnami i na dodatek zupelnie niespodziewanie znalezlismy sporo poziomek, jagod i malin. Po lewej stronie efekt naszych zbiorow w polaczeniu z kruchym ciastem i kremem waniliowym-palce lizac.

Co do robotek to nie myslcie sobie ze ostatnio zajmuje sie tylko gotowaniem i jedzeniem, robotkowo sie dzieje i to nawet wiele najchetniej w plenerze. Dziergalam nawet przez tydzien nad morzem ale ostatnio mam wstret do urzadzen elektronicznych i nie chce mi sie popracowac nad zdjeciami. Mam nadzieje ze zacznie padac przez kilka dni to wtedy nadrobie komputerowe zaleglosci.

środa, 8 kwietnia 2009

Pannacotta con le fragole

Pannacotta w doslownym tlumaczeniu znaczy gotowana smietana a chodzi tutaj najzwyczajniej w swiecie o pyszny deser do zrobienia w pare minut. W moim wykonaniu wyglada to tak:

250 ml mleka
250 ml slodkiej swiezej smietanki
2-3 "listki" zelatyny (okolo 15 gr)
125 gr cukru
aromat waniliowy lub paczka cukru waniliowego(wtedy dajemy mniej cukru)
500 gr swiezych truskawek

Zagotowac mleko ze smietana, cukrem i aromatem. W miedzyczsie namoczyc listki zelatyny w zimnej wodzie, poczym lekko wycisnac i rozpuscic w cieplym mleku. /Jesli uzywacie zelatyny w innym stanie np. w proszku sledzcie wskazowki i proporcje na opakowaniu./Wlac do odpowiedniej foremki np. takiej do robienia budyniu i wstawcie do lodowki conajmniej na 3 godziny przed podaniem.
Truskawki umyc, obrac z szypulek i pokroic, wrzucic do garnka,dosypac 2 lyzki cukru i podgotowac 2-3 minuty tak aby otrzymac sosik z kawalkami owocow.
Krotko przed podaniem wyciagnac deser na talez i polac sosem z truskawek. Powinien miec konsystencje galaretki, ladnie sie kroi i wygodnie je lyzeczka. Mowie wam palce lizac. Kiedy brakuje swiezych owocow takich jak truskawki czy mieszanka owocow lesnych (mniam!) mozna uzyc gotowe syropy owocowe lub przygotowac sos z mrozonek. Smacznego!
P.S. Z tego co widzicie na zdjeciu od wczoraj juz zostala tylko polowa.




A na polu robotkowym dzieje sie cos nowego!




Doprawdy niewiem jak sie to stalo ze do tej pory nie mialam bladego pojecia o istnieniu czegos takiego jak szydelko tunezyjskie.Przeczytalam o nim jakis tydzien temu na gazetowym forum robotkowym i tak mnie to zaintrygowalo ze postanowilam sie temu blizej przyjzec. Po dokonaniu wglebnej obserwacji i po wstepnym przeszkoleniu doszlam do wniosku ze to zdecydowanie cos dla mnie, normalnie milosc od pierwszego wejrzenia (a moze raczej od pierwszego dziergania). Oczywiscie w mojej pokreconej naturze istnieje taki pierwiastek jak utrudnianie sobie zycia wiec dzierganie gladkim sciegiem wydawalo mi sie zbyt banalne, dlatego tez kombinuje i wymyslam sobie rozne wzorki. W planach mam juz pewien projekt do wydziergania tym sposobem ale narazie obiecalam sobie ze skoncze to co zaczelam. Myslicie ze tym razem dotrzymam danego sobie slowa? Ja osobiscie w to watpie.

niedziela, 15 marca 2009

Gotowanie na ekranie




Wreszcie skonczylam firaneczki do pokoju malego,nie dziwcie sie ze takie male-tutaj sie tak uzywa - albo male na szybe, albo calkiem dlugie do ziemi ale te drugie nadaja sie bardziej do sypialni czy eleganckiego saloniku. Udalo mi sie tez zrobic urodzinowy tort na jutro jak widac na zalaczonym obrazku. Troche bylo z nim roboty ale warto bylo bo swietna przy tym zabawa. Ciasto to najzwyklejszy biszkopt przekladany kremem jajecznym bialym i czekoladowym. Ptasiek jest dekorowany kremem zabarwionym w sposob naturalny (jestem przeciwnikiem sztucznych barwnikow), zolty-szafranem,zielony-szpinakiem,rozowy-syropem truskawkowym a napis jest czekoladowy.Wbilam sobie do glowy ze tort ma byc nietypowy no i tak jest, chociaz musialam kupic kwadratowa forme na ciasto (40 na 40 cm) jako podstawe do kanarka, bo sam ptasiek jest niewielki a nie chcialabym zaproszonym ciasta wydzielac na plasterki. Ledwo mi sie to wszystko zmiescilo do lodowki nie mowiac o tym ze nie mam odpowiednio wielkiej patery na ptaszydlo ale zabawe mialam doskonala no i chyba efekt koncowy tez nie najgorszy co wy na to?




Odnosnie zabawy to chce wziac udzial w 4 edycji robotkowego secret paal bo mi sie spodobal pomysl tu szczegolyhttp://http//forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15333&w=92651097 a tu sie mozna zapisachttp://robotkowysecretpal.blog.pl/. Zapraszam do zabawy zapowiada sie fajnie.

środa, 4 marca 2009

Cisteczko do kawy?





Prwde mowiac pobudka nie jest moja silna strona,wlasciwie cale moje zycie zmagam sie z jednym postanowieniem, ze wstane wczesnie rano i zaczne dzien od gimnastyki,potem prysznic,sniadanko i jeszcze duzo czasu na ubranie sie i pomalowanie zanim dziecko mi sie obudzi. W rzeczywistosci wyglada to nieco inaczej; godzina 6:30 dzwoni budzik, ktory elimunuje jednym ciosem mowie sobie jeszcze pol godzinki bo tak sie dobrze lezy pod kolderka. Pol godziny nieco sie przedluza i o godz 8:00 punktualny jak szwajcarski zegarek moj maly smyk budzi mnie swoimi piosekami, potem czas zaczyna mi sie wymykac z rak i kolejnosc rzeczy do zrobienie zmienia sie w sposob radykalny: ubrac malego,przygotowac mu mleko, po mleku zabawa z przerwa na nocnik,potem znow zabawa-o Boze ja jeszcze w pizamie-probuje sie ubrac moj maly pelzak czolga sie za mna i wspina mi sie po nogach-odkryl ze chodzenie to swietna zabawa tyle ze lepiej mu to wychodzi kiedy go prowadze za reke. Final sprawy jest taki ze na pol godziny przed wyjsciem do pracy w biegu sie ubieram,maluje i kolejny raz gimnastyke diabli wzieli.Dzisiaj rano nie bylo az tak zle nawet udalo mi sie napisac dwa slowa i zrobic sobie przerwe na kawe. O tak espresso to jest zdecydowanie jeden z powodow dla ktorych warto wstac rano z lozka nawet wtedy kiedy tak jak ja ma sie lenia pod skora.


Do kawy obowiazkowe jest ciasteczko, wprawdzie lepsze sa robione w domu ale z braku czasu musialam sie zadowolic kupionymi, za to sloje na ciastka sa domowej roboty,ciastka zrobione z masy modelarskiej, pomalowane farbkami akrylowymi i naklejone na zakretki klejem na goraco-swietna zabawa-a efekt koncowy?Sami zobaczcie.