Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydelko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydelko. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 października 2009

Szal Tekli

Szal Tekli bo lekki jak pajeczyna no i motywy tez nieco takowa przypominaja. Zrobiony z cienkiego moherku, ktory otrzymalam w podarunku od Joasi z Gdanska (jeszcze raz dzieki za ten delikatny kolor). Calosc wykonana na szydelku nr 1,5 sklada sie z 80 motywow polaczonych razem,wazy zaledwie 90 g.
W pelnej okazalosci mierzy sobie 60cm na prawie 2 metry.

Tutaj w trakcie produkcji. Z caloscia uwinelam sie w ciagu miesiaca i dwoch tygodni, biorac pod uwage fakt ze mam jeszcze piec innych robotek napoczetych z czego szalik dla mojego meza czeka na ukonczenie od ubieglej zimy-bardzo szybko mi poszlo.
W miedzyczasie dla relaksu zapisalam sie na kurs rysunku portretow-cos wspanialego ale o tym za jakis czas.


czwartek, 10 września 2009

Zielono mi


Dla rozrywki tworzac inne pracochlonne rzeczy powstala zielona torba. Zrobiona na szydelku z zielonej bawelny z wiskoza w ciagu tygodnia. Wesola, pojemna i co najlepsze po raz pierwszy wykorzystalam co do ostatniego centymetra motek-czyli zadnych zalegajacych resztek w szafie nie bedzie.

czwartek, 20 sierpnia 2009

Co w szafie piszczy?

Wlasnie szperajac w mojej piszczacej szafie trafilam na bluzeczke o ktorej istnieniu juz prawie zapomnialam. Zrobiona jakies 10 lat temu z bawelny, na szydelku, wowczas pol na pol z moja mama gdyz dopiero zaczynalam moje szydelkowe podboje. Pasuje jak ulal, no moze juz ciut za krotka bo widac brzuch ale co tam waze 53 kilo, mam 30 lat i jest piekielnie goraco, jeszcze przez jakis czas moge sobie pozwolic na pokazywanie pepka.

wtorek, 23 czerwca 2009

Torebka ekologiczno-ekonomiczna


Nie myslcie sobie ze mnie wygnalo w jakies odlegle kraje,albo ze siedzac w domu nic nie robie.
Na warsztacie mam aktualnie czarna sukienke robiona azurem bez szwow wiec mi sie znudzila,poza tym wieczorami czarna nitke slabo widac i dlatego jakos slabo rosnie. Dla rozrywki zaczelam wiec bialy sweterek na widelkach, ktory owszem wieczorami dobrze sie robi ale po jakims czasie jakos sie monotonnie i czarnobialo zrobilo jak na starym filmie. Zachcialo mi sie czegos kolorowego dla odmiany i tak oto powstala torebka. Ekonomiczna dlatego ze nic mnie nie kosztowala-wszystkie skladniki juz sie plataly po domu od paru lat. A ekologiczna bo odzyskalam materialy, ktore mialy byc do wyrzucenia. Widzicie te koleczka? Mialam je kupic w pasmanteri ale ze chytra jestem (lepiej brzmi oszczedna) wykorzystalam te plastikowe obrecze, ktore znajduja sie pod zakretkami w butelkach z woda mineralna. Uchwyty no coz te troche trudniej wyczarowac ze smieci ale ja na szczescie mialam w domu po starej torbie. Efekt koncowy bardzo ladny a ile satysfakcji z nienaruszonego kapitalu.