Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrob to sam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrob to sam. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 grudnia 2010

Zaszylam sie.

 W doslownym tego slowa znaczeniu zaszylam sie miskami i szmacianymi zwierzakami. Jak widac w ilosciach hurtowych (a to zaledwie mala czesc). Musialam sie odtoksycznic od drutow wiec wzielo mnie na szycie.
 Dla uspokojenia powiem wam ze nie zatrzymuje tych stworkow do zabawy, wprawdzie od tego sie zaczelo, potem wpadlam na genialny pomysl uczestniczenia w targach artystycznego rekodziela w mojej okolicy.
Oto dwod mojego szalenstwa , przez kolejne trzy niedziele bedzie jeszcze fajniej bo nadchodza Swieta i bede mogla udekorowac stoisko.

Dla tych, ktorzy czekaja na cos dzierganego-cierpliwosci wlasnie zaczelam blekitny komplecik dla noworodka w drodze. Kto bystry napewno zauwazyl ze na zdjeciu mam niezly brzuchol.

środa, 8 września 2010

Szyje mi-sie

Bardzo dawno mnie tu nie bylo; ale motywow mam wiele oto one: Ku radosci mojego malucha wzielo mnie na szycie zwierzakow i tak oto powstala rodzina sloni............
...............wielobarwne misie...........

...........i pare krolikow.
To co tutaj widac to jedynie namiastka stworow jakie wyszly spod maszyny i igly tego lata i co lepsze nadal szyje zwierzaki. Oczywiscie moj dzieciak chcialby je adoptowac wszystkie ale nie mozemy sobie pozwolic na ogrod zoologiczny w salonie wiec potworki powstaja z mysla o sprzedaniu ich na straganie podczas festynow przed Bozym Narodzeniem. Jak sie zapewne domyslacie tymczasowo drutkowanie poszlo w kat.


piątek, 2 kwietnia 2010

" ...Klopoty mnie nekaja wciaz...."






....bo chocbym nie wiem co napisal......to cos mi zezarlo tekst. Wlasnie sie rozpisywalam na temat mojego ostatniego dziela wkleilam zdjecia .....i diabli wszystko wzieli. No coz zaczynamy od poczatku. Od paru lat szukam torby, ktora bylaby w stanie pomiescic moje przybory do rysowania zeby je wyprowadzic na spacer ale ze takowej nie znalazlam sama sobie uszylam oto moje dzielo:

Po rozlozeniu jest zwyklym kawalkiem jeansu z gumkami, ktore przytrzymuja kredki, olowki i pedzle, posiada odpowiednia ilosc kieszonek i przegrodek i co najwazniejsze wykonana jest z resztek tego co juz w domu posiadalam.




Przed calkowitym zlozeniem wkladam do srodka dwa bloki formatu A-4 jeden rysunkowy drugi do akwareli i zamykam wszystko. Z przodu jak widac naszylam stara kosmetyczke podarowana kiedys przez biuro podrozy jako dodatek do biletow lotniczych, ktora doskonale miesci pudelko z akwarelami. Bycmoze doszyje jeszcze pasek zeby mozna bylo przewiesic ja przez ramie.

W tym roku jade nad morze z kredkami..... no i z robotkami oczywiscie tez.

poniedziałek, 22 marca 2010

Dywanik z resztek



Nadrabiam wpisowe zaleglosci i pokazuje dywanik w pokoju malucha, ktory swietnie sie spisuje w swojej roli. Wyczyscilam sobie nieco szafe z resztek welny, wloczek i nitek wszelkiego rodzaju. Dywanik wyszedl dosc spory 140 na 250 cm, gruby i ciezki co jest zaleta w uzytkowaniu, nie zwija sie i doskonale izoluje od zimnej podlogi, poza tym mozna na nim lezec bo jest miekki. Na wypranie niestety bede musiala poczekac do lata bo przewiduje dosc dlugi proces suszenia, a nie chcialabym go wirowac zeby sie nie skurczyl widzac dosc wysoki procent uzytej welny. Musze jednak przyznac z zadowoleniem ze kompozycja kolorystyczna sprawia, iz brudu jakos nie widac, dywanik przezyl nawet urodzinowe przyjecie dwulatka i jego 9 rozbrykanych przyjaciol.

czwartek, 20 sierpnia 2009

Dosyc lenistwa

No jak sie ma czlowiek nie wkurzac na urzadzenia jak po dlugiej przerwie wraca do pisania pelen zapalu, napisze caly esej na temat ostatnich wyczynow a tu sie mu cos nagle zablokuje i wszystko diabli wzieli!




Teraz to juz nawet nie wiem co chcialam powiedziec! Uffa!!!


Ok Przeszlo mi tym razem jeszcze nie wyrzuce komputera przez okno.



Chcialam wam tylko pokazac co zrobilam ostatnio unikajac kontaktu z komputerem. Pewnego ranka usilujac wylowic cos do zawieszenia na szyje z pudelka na blyskotki,natknelam sie na istny wezel marynarski i doszlam do wniosku ze czas najwyzszy uporzadkowac to wszystko. A poniewaz zachcialo mi sie szkatulki na bizuterie wyruszylam na poszukiwania takowej. Szkoda tylko ze w napadzie tworczym zapomnialam ja uwiecznic w pierwotnym,czyli surowym stanie.

Najwiecej roboty mialam z wnetrzem bo mi sie zachcialo satynowego obicia ale bylo warto sie pomeczyc bo nadalo ono calosci efekt nieco antyczny i wartosciowy.

Chyba nie musze dodawac ze mialam niezla zabawe z realizacja tego projektu a i moje blyskotki na tym zyskaly,bo juz sie nie plataja miedzy soba.

wtorek, 23 czerwca 2009

Torebka ekologiczno-ekonomiczna


Nie myslcie sobie ze mnie wygnalo w jakies odlegle kraje,albo ze siedzac w domu nic nie robie.
Na warsztacie mam aktualnie czarna sukienke robiona azurem bez szwow wiec mi sie znudzila,poza tym wieczorami czarna nitke slabo widac i dlatego jakos slabo rosnie. Dla rozrywki zaczelam wiec bialy sweterek na widelkach, ktory owszem wieczorami dobrze sie robi ale po jakims czasie jakos sie monotonnie i czarnobialo zrobilo jak na starym filmie. Zachcialo mi sie czegos kolorowego dla odmiany i tak oto powstala torebka. Ekonomiczna dlatego ze nic mnie nie kosztowala-wszystkie skladniki juz sie plataly po domu od paru lat. A ekologiczna bo odzyskalam materialy, ktore mialy byc do wyrzucenia. Widzicie te koleczka? Mialam je kupic w pasmanteri ale ze chytra jestem (lepiej brzmi oszczedna) wykorzystalam te plastikowe obrecze, ktore znajduja sie pod zakretkami w butelkach z woda mineralna. Uchwyty no coz te troche trudniej wyczarowac ze smieci ale ja na szczescie mialam w domu po starej torbie. Efekt koncowy bardzo ladny a ile satysfakcji z nienaruszonego kapitalu.

środa, 4 marca 2009

Cisteczko do kawy?





Prwde mowiac pobudka nie jest moja silna strona,wlasciwie cale moje zycie zmagam sie z jednym postanowieniem, ze wstane wczesnie rano i zaczne dzien od gimnastyki,potem prysznic,sniadanko i jeszcze duzo czasu na ubranie sie i pomalowanie zanim dziecko mi sie obudzi. W rzeczywistosci wyglada to nieco inaczej; godzina 6:30 dzwoni budzik, ktory elimunuje jednym ciosem mowie sobie jeszcze pol godzinki bo tak sie dobrze lezy pod kolderka. Pol godziny nieco sie przedluza i o godz 8:00 punktualny jak szwajcarski zegarek moj maly smyk budzi mnie swoimi piosekami, potem czas zaczyna mi sie wymykac z rak i kolejnosc rzeczy do zrobienie zmienia sie w sposob radykalny: ubrac malego,przygotowac mu mleko, po mleku zabawa z przerwa na nocnik,potem znow zabawa-o Boze ja jeszcze w pizamie-probuje sie ubrac moj maly pelzak czolga sie za mna i wspina mi sie po nogach-odkryl ze chodzenie to swietna zabawa tyle ze lepiej mu to wychodzi kiedy go prowadze za reke. Final sprawy jest taki ze na pol godziny przed wyjsciem do pracy w biegu sie ubieram,maluje i kolejny raz gimnastyke diabli wzieli.Dzisiaj rano nie bylo az tak zle nawet udalo mi sie napisac dwa slowa i zrobic sobie przerwe na kawe. O tak espresso to jest zdecydowanie jeden z powodow dla ktorych warto wstac rano z lozka nawet wtedy kiedy tak jak ja ma sie lenia pod skora.


Do kawy obowiazkowe jest ciasteczko, wprawdzie lepsze sa robione w domu ale z braku czasu musialam sie zadowolic kupionymi, za to sloje na ciastka sa domowej roboty,ciastka zrobione z masy modelarskiej, pomalowane farbkami akrylowymi i naklejone na zakretki klejem na goraco-swietna zabawa-a efekt koncowy?Sami zobaczcie.