piątek, 2 kwietnia 2010

" ...Klopoty mnie nekaja wciaz...."






....bo chocbym nie wiem co napisal......to cos mi zezarlo tekst. Wlasnie sie rozpisywalam na temat mojego ostatniego dziela wkleilam zdjecia .....i diabli wszystko wzieli. No coz zaczynamy od poczatku. Od paru lat szukam torby, ktora bylaby w stanie pomiescic moje przybory do rysowania zeby je wyprowadzic na spacer ale ze takowej nie znalazlam sama sobie uszylam oto moje dzielo:

Po rozlozeniu jest zwyklym kawalkiem jeansu z gumkami, ktore przytrzymuja kredki, olowki i pedzle, posiada odpowiednia ilosc kieszonek i przegrodek i co najwazniejsze wykonana jest z resztek tego co juz w domu posiadalam.




Przed calkowitym zlozeniem wkladam do srodka dwa bloki formatu A-4 jeden rysunkowy drugi do akwareli i zamykam wszystko. Z przodu jak widac naszylam stara kosmetyczke podarowana kiedys przez biuro podrozy jako dodatek do biletow lotniczych, ktora doskonale miesci pudelko z akwarelami. Bycmoze doszyje jeszcze pasek zeby mozna bylo przewiesic ja przez ramie.

W tym roku jade nad morze z kredkami..... no i z robotkami oczywiscie tez.

2 komentarze: