czwartek, 2 grudnia 2010

Zaszylam sie.

 W doslownym tego slowa znaczeniu zaszylam sie miskami i szmacianymi zwierzakami. Jak widac w ilosciach hurtowych (a to zaledwie mala czesc). Musialam sie odtoksycznic od drutow wiec wzielo mnie na szycie.
 Dla uspokojenia powiem wam ze nie zatrzymuje tych stworkow do zabawy, wprawdzie od tego sie zaczelo, potem wpadlam na genialny pomysl uczestniczenia w targach artystycznego rekodziela w mojej okolicy.
Oto dwod mojego szalenstwa , przez kolejne trzy niedziele bedzie jeszcze fajniej bo nadchodza Swieta i bede mogla udekorowac stoisko.

Dla tych, ktorzy czekaja na cos dzierganego-cierpliwosci wlasnie zaczelam blekitny komplecik dla noworodka w drodze. Kto bystry napewno zauwazyl ze na zdjeciu mam niezly brzuchol.

5 komentarzy:

  1. Efekt siedzenia przy maszynie - fantastyczny!
    A czy kolor mówi nam jaka płeć Maluszka? GRATULUJę!

    Motylek

    OdpowiedzUsuń
  2. tak wlasnie Motylku kolor zwiastuje kolejnego chlopaszka. Otaczam sie samymi facetami, mam tylko nadzieje ze jak dorosna nie beda brudzic zbyt wielu koszul bo prasowanie nie bardzo mi sie usmiecha.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dorosną, to będą Cię na zmianę na rękach nosić!
    Pozdrawiam cieplutko,
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu , sa to piekne misiaczki, napewno duzo pracy , jesli piszesz o prasowaniu, to jest jedyna rzecz ktore bardzo nie lubie, ale jak kazda matka, kobieta -musze!
    Aniu, zycze ci duzo , duzo kasy, pozdrawiam,......

    OdpowiedzUsuń