czwartek, 5 listopada 2009

Misiowe skarpetki dla malucha





Oto kolejna para antyposlizgowych skatpet dla mojego smyka.Wloczka na skarpetki z Lidla,czas dziergania od niedzieli do wtorku, wczoraj powstaly misie i antyposlizgowa ochrona- nie jest zle. Tym razem nie bedzie syndromu samotnej skarpetki, mam natomiast obawy dotyczace pozaczynanych robotek, bo malzonek wlasnie zlozyl zamowienie na welniane skarpety dla siebie. Trzeba bedzie sie ostro zabrac za dzierganie bo biedaczysko pracuje na dworze a tu coraz zimniej.

poniedziałek, 2 listopada 2009

Ciasto czekoladowe z gruszkami


Tutajhttp://009/10/bueczki-atakuja.html atakuja buleczki a u mnie domownicy zaatakowali ciasto, do tego stopnia ze nie zalapalo sie na sesje zdjeciowa i tylko kawalek sie ostal.
TORTA PERE E CIOCCOLATO
1 kg gruszek (tak podaje przepis ale wystarcza 3 dosc spore gruszki)
150 g maki
50 g gorzkiego kakao
125 g masla lub margaryny
100 g cukru
3 jajka
1 lyzka proszku do pieczenia
2-3 lyzki mleka
cukier puder do posypania
Bialka ubic na piane, zoltka utrzec z cukrem dodac make z proszkiem i kakao, stopione maslo z mlekiem i na koniec piane z bialek delikatnie wymieszac. Gruszki obrac i jesli sa twarde pokroic na cienkie plasterki a jesli bardzo dojzale na spore kostki, dodac do ciasta i wymieszac. Piec w rozgrzanym piekarniku 190 stopni przez ok 40-45 minut, po ostudzeniu posypac cukrem pudrem. Smacznego.

piątek, 30 października 2009

Kurs rysowania portretow

Jak juz wspomnialam wczesniej zapisalam sie na kurs rysowania portretow dla relaksu i dla przypomnienia sobie jak sie trzyma olowek w rece. Dawno temu chcialam sie nawet wybrac do liceum sztuk plastycznych ale w ostatniej chwili braklo mi odwagi i nikt nie wpoil we mnie odpowiedniej dawki wiary w siebie. Tak sie wiec zlozylo ze jestem utalentowanym samoukiem, ktory przez lata dusil w sobie wiele zdolnosci.


Na pierwszej lekcji stworzylam dziewczynke, ktora wprawdzie odbiega nieco od oryginalu, ale jak na osobe nie rysujaca od dziesieciu lat poszlo mi calkiem niezle.

Za kolejne dzielo, portret mojego synka otrzymalam nawet pochwale od profesora co dodalo mi nieco otuchy i wiary we wlasne mozliwosci.


Obecnie pracuje nad pewnym znanym wszystkim aktorem. Co wy na to?













środa, 14 października 2009

Szal Tekli

Szal Tekli bo lekki jak pajeczyna no i motywy tez nieco takowa przypominaja. Zrobiony z cienkiego moherku, ktory otrzymalam w podarunku od Joasi z Gdanska (jeszcze raz dzieki za ten delikatny kolor). Calosc wykonana na szydelku nr 1,5 sklada sie z 80 motywow polaczonych razem,wazy zaledwie 90 g.
W pelnej okazalosci mierzy sobie 60cm na prawie 2 metry.

Tutaj w trakcie produkcji. Z caloscia uwinelam sie w ciagu miesiaca i dwoch tygodni, biorac pod uwage fakt ze mam jeszcze piec innych robotek napoczetych z czego szalik dla mojego meza czeka na ukonczenie od ubieglej zimy-bardzo szybko mi poszlo.
W miedzyczasie dla relaksu zapisalam sie na kurs rysunku portretow-cos wspanialego ale o tym za jakis czas.


środa, 30 września 2009

Paputki dla malucha


O tym ze uwielbiam robic buciki i skarpetki dla malego to juz chyba nie musze wspominac, no bo jak tu nie robic jak takie kochane, male i szybko sie robi no i maly bardzo sie cieszy. Od kiedy jednak maly pelzak zaczal chodzic a raczej biegac, zachcialo mi sie bucikow antyposlizgowych. Wiem ze istnieja takie specjalne wprasowanki (mowi o nich Lena Fuchs w "Skarpety na drutach") ale za zadne skarby swiata nie moglam ich znalezc, probowalam juz z silikonem i wszystkimi podobnymi mazidlami ale wynik byl beznadziejny. Wreszcie dzieki pomocy dziewczyn na robotkowym forum znalazlam latex w plynie stworzony specjalnie do tego celu. Dla zainteresowanych kupilam tutaj http://http//www.wollywood.de/index.php5/en/Wollywood-knitting-wool-and-yarns-of-Lana-Grossa-and-LANG-YARNS/p-SN_Home bardzo szybko i sprawnie doszlo (w poniedzialek zmowilam w piatek juz przyszlo). A oto pierwsze paputki na nogach mojego smyka bardzo zadowolonego z faktu ze to mama zrobila dla niego "buty"-tak aktualnie je nazywa.




piątek, 18 września 2009

Dywanik z resztek









Jak na szanujaca sie dziewiarke przystalo i ja dysponuje ogromem niewykorzystanych resztek roznych kolorow. A poniewaz zal mi tego wyrzucac bo dobre i jeszcze nie zjedzone przez mole, no i w zwiazku z nadchodzaca zima zaczelam robic dywanik do pokoju mojego malucha. Bardziej niz na dywanik zanosi sie na spory dywan bo resztek jak widac cala skrzynia a i oczek nabralam jak glupia to znaczy ile mi sie na drutach zmiescilo. Osobiscie nie lubie dlugich drutow wole te z zylka ale nie udalo mi sie znalezc 10-tek wiec uzywam to co posiadalam w domu. Troche sie ciezko "dlubie" bo jak widac najpierw przerabiam welne na gruby sznurek za pomoca tego sprytnego mlynka (szybko rosnie-polecam), a potem z tego sznurka dziergam prawymi oczkami dywanik.
Nie ukrywam ze nadgarstki mnie potwornie bola od tego dlubania, troche lepiej robi mi sie po wlosku to znaczy druty pod pachami a macha sie tylko nitka z przodu robotki-zabawny sposob ale go opanowalam i dziala. Jak narazie podoba mi sie to co robie wiec mysle ze tym razem dywanik dotrze do finalu i bedzie uzywany z powodzeniem (pisze "tym razem" bo pierwotna wersja lezala w szafie przez rok i zostala spruta).
Oczywiscie to nie jest jedyne dzielo na warsztacie, w produkcji szal ale o tym za jakis czas.




czwartek, 10 września 2009

Zielono mi


Dla rozrywki tworzac inne pracochlonne rzeczy powstala zielona torba. Zrobiona na szydelku z zielonej bawelny z wiskoza w ciagu tygodnia. Wesola, pojemna i co najlepsze po raz pierwszy wykorzystalam co do ostatniego centymetra motek-czyli zadnych zalegajacych resztek w szafie nie bedzie.