piątek, 7 maja 2010

Kochaj meza swego mozesz miec gorszego.


Dzisiaj minely 4 lata od mojego zamazpojscia wiec bedzie, krotko bo mi w glowie swietowanie . Powiem wam tylko ze w pracy mam pewna up......rzejma kolezanke, ktora warczy jak wsciekly pies ale ze wychodze z zalozenia ze byle kto nie moze mnie zdenerwowac przyznalam jej racje, malo tego powiedzialam jej nawet ze ona wykonuje ciezsza prace niz ja i to pewnie dlatego biedaczka taka znerwicowana-niewiedziec czemy to ja jeszcze bardziej rozwscieczylo.


Wiecie co w takich dniach jak dzisiejszy jeszcze przyjemniej jest wrocic do domu do kochajacego meza i cudownego dzieciaczka, czlowiek jeszcze bardziej docenia to co ma.

Moze to ja jakas dziwna jestem ale nie moge zrozumiec dlaczego sporo ludzi ( w tym moja up....rzejma kolezanka) pojawia sie w pracy warczac na wszystko i wszystkich, przeciez o wiele lepiej zyje sie wsrod ludzi z usmiechem na twarzy tym bardziej ze pracujemy w restauracji wlasnie wsrod ludzi. Nie to zebym byla jakas szczesciara wolna od wszelakich problemow,ale tak sobie mysle ci biedni, zmeczeni murarze, te zagonione urzedniczki itp itd,( ktorzy maja daleko do domu i tylko godzine przerwy na obiad a potem musza wrocic do pracy) obarczeni kazdy swoimi problemami, czy oni naprawde maja ochote widziec warczaca kelnerke-wierzcie mi przeszlaby mi ochota na jedzenie. Chyba duzo przyjemniej jest spotkac osobe mila, i usmiechnieta?



4 komentarze: