Ostatnio widzialam wypowiedz jakiegos uczonego pana co sie to zana na pogodzie i okreslil obecna sytuacje meteorologiczna jako tzw ogon zimy, ktory trafia sie raz na 30 lat. Ja sie pytam czy ktos moze odciac ogon tej zimie. Tesknie za ciepelkiem i za trzy tygodnie jade nad morze, jak tak dalej pojdzie to zabiore ze soba sanki a nie stroj kapielowy.O wszystkich moich pasjach od malowania,prez szycie, haft,szydelko,drutki az do kuchni Qui troverete un pò di tutto:disegni,cucito,ricami,l'uncinetto,lavori a maglia e cucina
wtorek, 11 maja 2010
Ogon zimy
Ostatnio widzialam wypowiedz jakiegos uczonego pana co sie to zana na pogodzie i okreslil obecna sytuacje meteorologiczna jako tzw ogon zimy, ktory trafia sie raz na 30 lat. Ja sie pytam czy ktos moze odciac ogon tej zimie. Tesknie za ciepelkiem i za trzy tygodnie jade nad morze, jak tak dalej pojdzie to zabiore ze soba sanki a nie stroj kapielowy.piątek, 7 maja 2010
Kochaj meza swego mozesz miec gorszego.

Dzisiaj minely 4 lata od mojego zamazpojscia wiec bedzie, krotko bo mi w glowie swietowanie . Powiem wam tylko ze w pracy mam pewna up......rzejma kolezanke, ktora warczy jak wsciekly pies ale ze wychodze z zalozenia ze byle kto nie moze mnie zdenerwowac przyznalam jej racje, malo tego powiedzialam jej nawet ze ona wykonuje ciezsza prace niz ja i to pewnie dlatego biedaczka taka znerwicowana-niewiedziec czemy to ja jeszcze bardziej rozwscieczylo.
Wiecie co w takich dniach jak dzisiejszy jeszcze przyjemniej jest wrocic do domu do kochajacego meza i cudownego dzieciaczka, czlowiek jeszcze bardziej docenia to co ma.
Moze to ja jakas dziwna jestem ale nie moge zrozumiec dlaczego sporo ludzi ( w tym moja up....rzejma kolezanka) pojawia sie w pracy warczac na wszystko i wszystkich, przeciez o wiele lepiej zyje sie wsrod ludzi z usmiechem na twarzy tym bardziej ze pracujemy w restauracji wlasnie wsrod ludzi. Nie to zebym byla jakas szczesciara wolna od wszelakich problemow,ale tak sobie mysle ci biedni, zmeczeni murarze, te zagonione urzedniczki itp itd,( ktorzy maja daleko do domu i tylko godzine przerwy na obiad a potem musza wrocic do pracy) obarczeni kazdy swoimi problemami, czy oni naprawde maja ochote widziec warczaca kelnerke-wierzcie mi przeszlaby mi ochota na jedzenie. Chyba duzo przyjemniej jest spotkac osobe mila, i usmiechnieta?
niedziela, 4 kwietnia 2010
Szydelko tunezyjskie
Jakis czas temu dowiedzialam sie na robotkowym forum o istnieniu szydelka tunezyjskiego izainspirowana tym ciekawym sposobem laczacym moje dwie pasje w jedno - szydelko i drutki-
szybko zabralam sie za wykonanie jakiegos konkretnego projektu.
Stworzylam blado szary zakiecik , krotki siegajacy do bioder, z rekawami lekko rozszerzanymi, zapinany na suwak, z mala stojeczka zapinana pod szyja na dwa guziczki.
Podoba mi sie ta technika bo daje w przeciwienswie do drutow produkt nieco scislejszy i mniej podatny na deformacje podczas noszenia czy prania, a jednoczesnie nie jest tak sztywny jak w pszypadku roboty na szydelku. Idealna do robienia zakietow i plaszczy.

piątek, 2 kwietnia 2010
" ...Klopoty mnie nekaja wciaz...."

....bo chocbym nie wiem co napisal......to cos mi zezarlo tekst. Wlasnie sie rozpisywalam na temat mojego ostatniego dziela wkleilam zdjecia .....i diabli wszystko wzieli. No coz zaczynamy od poczatku. Od paru lat szukam torby, ktora bylaby w stanie pomiescic moje przybory do rysowania zeby je wyprowadzic na spacer ale ze takowej nie znalazlam sama sobie uszylam oto moje dzielo:
Po rozlozeniu jest zwyklym kawalkiem jeansu z gumkami, ktore przytrzymuja kredki, olowki i pedzle, posiada odpowiednia ilosc kieszonek i przegrodek i co najwazniejsze wykonana jest z resztek tego co juz w domu posiadalam.

Przed calkowitym zlozeniem wkladam do srodka dwa bloki formatu A-4 jeden rysunkowy drugi do akwareli i zamykam wszystko. Z przodu jak widac naszylam stara kosmetyczke podarowana kiedys przez biuro podrozy jako dodatek do biletow lotniczych, ktora doskonale miesci pudelko z akwarelami. Bycmoze doszyje jeszcze pasek zeby mozna bylo przewiesic ja przez ramie.
W tym roku jade nad morze z kredkami..... no i z robotkami oczywiscie tez.
poniedziałek, 22 marca 2010
Dywanik z resztek
Nadrabiam wpisowe zaleglosci i pokazuje dywanik w pokoju malucha, ktory swietnie sie spisuje w swojej roli. Wyczyscilam sobie nieco szafe z resztek welny, wloczek i nitek wszelkiego rodzaju. Dywanik wyszedl dosc spory 140 na 250 cm, gruby i ciezki co jest zaleta w uzytkowaniu, nie zwija sie i doskonale izoluje od zimnej podlogi, poza tym mozna na nim lezec bo jest miekki. Na wypranie niestety bede musiala poczekac do lata bo przewiduje dosc dlugi proces suszenia, a nie chcialabym go wirowac zeby sie nie skurczyl widzac dosc wysoki procent uzytej welny. Musze jednak przyznac z zadowoleniem ze kompozycja kolorystyczna sprawia, iz brudu jakos nie widac, dywanik przezyl nawet urodzinowe przyjecie dwulatka i jego 9 rozbrykanych przyjaciol.
sobota, 6 marca 2010
Portrety raz jeszcze
Same powiedzcie jak mam nie chorowac na komputerowstret przy takim zamilowaniu jak rysowanie?
Ten slodki buziak nalezy do mojego smyka a portret powstal w grudniu jako prezent na Boze Narodzenie i powedrowal do jednej babci, czyli do mojej tesciowej.
A ten do drugiej babci,czyli do mojej mamy. Moja siostra wprawdzie dlugo namawiala mnie na podarowanie kolorowych kserokopii ale na koniec odbitki zostaly u mnie.
Ten slodki buziak nalezy do mojego smyka a portret powstal w grudniu jako prezent na Boze Narodzenie i powedrowal do jednej babci, czyli do mojej tesciowej.
A ten do drugiej babci,czyli do mojej mamy. Moja siostra wprawdzie dlugo namawiala mnie na podarowanie kolorowych kserokopii ale na koniec odbitki zostaly u mnie.Nie martwcie sie robotkowo tez dzialam, tylko ze nie chce mi sie siedziec przed komputerem zeby sie czyms nowym pochwalic.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





